Crochet Bike – Yarnbombing for Charity

Featured

I always wanted to try to “dress up” bike in woolen outfit. I was recently offered the excellent opportunity to do it. Charity organization “WorldGranny” from Amsterdam organized an event for the International Day of Older Persons (October 2nd ): conference, debate and bike auction.
Bicycles, previously purchased by this organization, has been given equal kind of artists to decorate them: “pimp up”. These bikes will be auctioned off and the proceeds will be donated to the WorldGranny’s activities.
“Dress-up” bike turned out to be an interesting challenge. This is not a difficult thing but intensive labor and requires a lot of patience. It should demonstrate the precision in measuring the individual elements. It is good to make a plan, drawing, or a list of those items. The all pieces of “clothing” need to be described or numbered to not replace anything.. Most of the items are simple geometric shapes but similar to each other and can easily be confused. The biggest challenge was the saddle, rear wheel cover, and the hardest: chain guard.
From the beginning, I decided to crochet hook as a tool : it is faster and – more importantly in this case – it’s easy to form different shapes when crocheting. Also crocheting can be a bit of a splurge: to make frill or a flower quickly and easily.

I worked on the bike for two weeks and I have to admit that the effect is worth it. I’m satisfied with that work. I hope that the auction is successful and my crochet granny bike will provide a nice sum of money for WorldGranny activity.

WorldGranny is a non-profit organization that aims to empower older people, particularly older women, and to the elimination of (extreme) poverty.
WorldGranny contributes to improving the lives of older people, their families and communities in developing countries. In the Netherlands WorldGranny to raise awareness about the situation of older people in developing countries and it raises funds to support projects in these countries.

* * *

Zawsze chciałam spróbować “ubrać” rower we włóczkowe wdzianko. I właśnie ostatnio nadarzyła się znakomita ku temu okazja. Organizacja charytatywna “WorldGranny” z Amsterdamu organizowała specjalne wydarzenia z okazji Międzynarodowego Dnia Osób Starszych (2 października): konferencja, debata oraz aukcja rowerów.
Rowery, zakupione wcześniej przez ta organizację, zostały przekazane równego rodzaju artystom w celu ich ozdobienia, “podrasowania”. Rowery te zostaną zlicytowane na aukcji a dochód zostanie przeznaczony na działalność organizacji “WorldGranny”.
“Ubieranie” roweru okazało się ciekawym wyzwaniem. Nie jest to trudna sprawa ale pracochłonna i wymaga wiele cierpliwości. Należy wykazać się precyzją w mierzeniu poszczególnych elementów. Dobrze jest zrobić sobie plan, rysunek czy spis tych elementów. Dziergając potem kolejne kawałki “ubranka” dobrze jest je opisać lub numerować aby niczego nie pomylić. Większość elementów to proste figury geometryczne jednak podobne do siebie i łatwo je pomylić. Największym wyzwaniem okazało się siodełko, osłona tylnego koła oraz najtrudniejsza: osłona łańcucha.
Od początku zdecydowałam się na szydełko jako narzędzie – jest szybciej oraz co ważne w tym przypadku: łatwo formować różne kształty w trakcie dziergania. Szydełkując można też troszkę zaszaleć – zrobić falbankę czy kwiatek – szybko i łatwo.

Pracowałam nad tym rowerem przez okres dwóch tygodni i muszę przyznać, że efekt jest tego wart. Jestem zadowolona ze swojego “dzieła”. Mam nadzieję, że aukcja się uda i mój szydełkowy rower dostarczy WorldGranny jakąś sumkę na ich działalność.

WorldGranny jest organizacją non-profit, której celem jest wzmocnienie pozycji osób starszych, szczególnie starszych kobiet oraz do eliminacja ich ubóstwa.
WorldGranny przyczynia się do poprawy jakości życia osób starszych, ich rodzin i społeczności w krajach rozwijających się. W Holandii WorldGranny pracuje w kierunku podniesienia świadomości na temat sytuacji osób starszych w krajach rozwijających się i zbiera fundusze na wsparcie projektów w tych krajach.

Many thanks to very experienced bike knitter Betty Divendal for advices, help and companion. That fancy ring cover is her work ; ).

Wielkie podziękowania dla Betty Divendal za porady, pomoc i towarzystwo. To fantazyjne ubranko na dzwonek to jej dzieło ; ).

OOSHAKY vol. 3 – One Week Later

Featured

This slideshow requires JavaScript.


Just as planned, a week after installing Ooshaky, done the next round. Visited all fifteen place where they are. Well, the balance isn’t very bad: I can say “fifty-fifty”. Half of Ooshaky is bad and half is well. Continue reading

“OOSHAKY” vol. 3

Throughout the summer I gathered quite big collection of Oosaky ready-to-install in the city. Using a beautiful Sunday,  went today with all of them to the center of Rotterdam.
Almost all day circled around the city looking for cool places for the entire group. At the end all of the fifteen pieces have found their place on the posts.

Also today I met with a positive responses: in this case, mainly passing cyclists. And as always, it’s so nice to know that there are people who like it. Unfortunately, there are also those who do not respect that.
I am very curious how long this fifteen will continue in city. Neither one of the two previous editions (ooshaky 1 & ooshaky 2) did not survived so far. I will try to visit them soon and see how they are.

I hope You can meet my Ooshaky on your bicycle path and they will make you smile… Oh and before someone removes it from there.
So, have a lot of smiles.

* * *

Przez całe lato zebrałam całkiem sporą kolekcję gotowych do zainstalowania USZAKÓW (OOSHAKY) w mieście. Korzystając z pięknej niedzieli wybrałam się dzisiaj z nimi wszystkimi do centrum Rotterdamu.
Prawie cały dzień krążyliśmy dookoła centrum szukając fajnych miejsc dla całej grupy. W końcu wszystkie piętnaście sztuk znalazło swoje miejsce na słupkach.

Również tym razem spotkałam się z pozytywnym odzewem: w tym wypadku głównie przejeżdżających rowerzystów. I jak zawsze to takie miłe wiedzieć, że są osoby, którym się to podoba. Niestety są i takie które nie szanują tego.
Bardzo jestem ciekawa jak długo ta piętnastka utrzyma się w mieście. Niestety ani jeden z poprzednich edycji nie ostał się do tej pory. Jeśli tylko czas mi pozwoli postaram się odwiedzić je niebawem i zobaczyć jak się mają.

Mam nadzieję, że spotkacie moje Ooshaky na swojej ścieżce rowerowej a one sprawią, że się uśmiechniecie. No i zdążycie zanim ktoś je stamtąd usunie.
Życzę wiele uśmiechu.

” OOSHAKY “

It was a very pleasant Sunday. Beautiful weather, warm and sunny. I just felt in the air coming spring. A great day for the inauguration of the cycling season and …  “yarn bombing” season too : ).
This project was waiting for his moment for a long time. The idea came in my head, even last year. During the long winter evenings were knitting. And now, the first spring days, these crazy creatures came into the world.

“Ooshaky” – these are funny and colorful creatures with woolen head. Have cool ears or horns. Live in a big city and like to amuse cyclists. Want to be stroked on the head. You can also tell them something nice. They are found at the crossroads near the traffic lights. Mostly on poles with yellow button. That button is their nose. “Ooshaky” are standing there and waiting to push the nose. Pressing the nose they like most. So, press the nose and smile!

Installing them to the city provided me with much joy. The positive reactions of passers-by and a smile on their faces is a pleasure for me. And the motivation for further action.
I just need to fix up the model since, because the earlier measurements were not very accurate, and size does not fit perfectly. The next series will have been corrected.
This project will be continued so get ready for more creatures you can press their noses.
Look around carefully, you can meet Ooshaky on your way.

* * *

To była bardzo przyjemna niedziela. Piękna pogoda, ciepło i słonecznie. Po prostu czuło się w powietrzu nadchodzącą wiosnę. Wspaniały dzień na inaugurację sezonu rowerowego i …  “włóczkowych wrzutów”.
Ten projekt czekał na swój moment dość długo. Pomysł powstał w mojej głowie jeszcze w ubiegłym roku. W czasie długich zimowych wieczorów było dzierganie. A teraz, w pierwsze wiosenne dni, te szalone stworki wyszły w świat.

“Ooshaky” [uszaki] są  to śmieszne i kolorowe stworzonka z włóczkowymi głowami. Maja fajne uszy albo rogi. Mieszkają w dużym mieście. Lubią rozbawiać rowerzystów. Chcą być głaskane po głowie. Można też do nich powiedzieć coś miłego. Spotyka się je na skrzyżowaniu dróg w pobliżu świateł ulicznych. Najczęściej na słupkach z żółtym przyciskiem. Ten przycisk to jest ich nosek. Ooshaky stoją tam i czekają aby nacisnąć ten nosek.  Naciskanie nosa lubią najbardziej. Więc naciśnij im nos i uśmiechnij się!

Już samo instalowanie ich w mieście dostarczyło mi wiele radości. Pozytywne reakcje przechodniów i uśmiech na ich twarzach to dla mnie sama przyjemność. I motywacja do dalszego działania.
Muszę tylko poprawić trochę wzór ponieważ wcześniejsze pomiary okazały się niezbyt dokładne i rozmiar nie pasuje idealnie. Następna seria zostanie już poprawiona.
Ten projekt będzie kontynuowany z pewnością wiec przygotujcie się na więcej potworków którym można naciskać nosy.
Rozglądaj się uważnie, może spotkasz Ooshaky na swojej drodze.

Secret of Devil’s Horns in Mozelos (PT)

This story was long awaited for publication. A constant deficiency of the time for all my projects is a reason. Is worth telling because it says a lot about the reactions of bystanders on the phenomenon of yarnbombing and the emotions they evoke, sometimes quite unintentionally. The case took place in Mozelos by the Porto up to the end of September.

In Portugal I was for inviting my wonderful friends. It is exactly thanks to contacts with them my nickname is Maluca. Yes, they regard theses I’m a bit crazy ( Maluca in Portuguese means crazy : )). They like what I am doing ( guerilla knitting ) and they were satisfied, that in Portugal I had also left a lot of my yarnbombs. They asked me to make something specially for them and installed close them so they could be pleased with this thing usually.

So I did the next little devil and I sewed it right away before their block on the street lamp. As ever I supplied him with my tag with logo: Maluca.

Finishing details of the little devil I talked to my friend about linguistic resemblances and while I sewed exactly horns I associated the saying for oneself grated: “to cuckold somebody”. I asked whether they in the Portuguese were also using this phrase. It turned out, that yes and in the same meaning.

I stitched the little devil on the post of the lamp with late afternoon and right away then I got back home. Then we sent our men for groceries. They came back soon laughing one’s head off. They were heard already from the lift. What was the reason? As it turned out my harmless installation triggered considerable emotions and the commotion amongst residents.

On the pavement before the block a group stood doggedly discussing residents: “What is this?, “Why does it have horns?”, ” Whether is it some suggestion?”, ” Does somebody want because of that to say something about living here women?”, ” Or about men?!”, ” And why there is written: Maluca? “. Our Portuguese friend joined in the discussion trying to explain what here it is, about the phenomenon of “yarnbombing”. He quoted examples of different kind of street art and tried to prove that it’s also a kind of the piece of street art. And it’s aimed at nothing bad, is suggesting nothing. It’s rather for decorating cities and amusing passers-by. The group of neighbours didn’t seem however to understand his explanations. And I don’t think so everyone caused the impression amused. They were only interested in it why “this” had horns and why “Maluca” (even didn’t take note that it was nly a nick name ).

Really somebody had a little something on the conscience and felt unmasked? Of it we don’t know. We are also knowing nothing about secrets of neighbours. However we know that the harmless installation of wool can evoke considerable emotions and completely accidentally move the local community ( or only some individuals ; )).

Only a cleaning lady which even liked the decoration seemed amused. Most probably also the entire confusion, because provided rumours with the subject. Is it interesting whether the little devil still there or perhaps did some cuckold already dismiss him : ).

* * *

TAJEMNICA DIABELSKICH ROGÓW W MOZELOS (PT).

Ta historia długo czekała na publikacje. Powodem jest ciągły niedostatek czasu na wszystkie moje projekty. Warta jest opowiedzenia ponieważ wiele mówi o reakcjach postronnych osób na zjawisko yarnbombing’u i emocjach jakie wywołuje, czasem zupełnie niechcący. Sprawa miała miejsce w Mozelos koło Porto pod koniec września.

W Portugalii byłam na zaproszenie moich wspaniałych przyjaciół. To właśnie dzięki kontaktom z nimi mój nick brzmi Maluca. Tak, oni tez uważają, że jestem trochę szalona ( Maluca po portugalsku znaczy szalona : )). Podoba im się to co robię ( włóczkowa partyzantka ) i byli zadowoleni, że także w Portugalii zostawiłam wiele moich wrzutów. Poprosili mnie abym zrobiła coś specjalnie dla nich i zamontowała blisko nich aby mogli się cieszyć tą rzeczą na co dzień.

Zrobiłam więc kolejnego diabełka i przyszyłam go zaraz przed ich blokiem na lampie ulicznej. Jak zawsze zaopatrzyłam go w moją metkę z logo : Maluca.

Wykańczając detale diabełka rozmawiałam z moją koleżanką o podobieństwach językowych. W czasie gdy przyszywałam właśnie rogi skojarzyłam sobie utarte powiedzenie: „przyprawiać komuś rogi”. Spytałam czy także w portugalskim używa się tego zwrotu. Okazało się, że tak i to dokładnie w tym samym znaczeniu.

Przyczepiłam diabełka na słupie lampy późnym popołudniem i zaraz potem wróciłam do domu. Chwilę potem wysłałyśmy naszych panów na zakupy spożywcze. Wrócili niebawem wręcz zaśmiewając się do łez. Było ich słychać już z windy. Co było powodem? Okazało się, że moja niewinna instalacja wywołała spore emocje i poruszenie wśród mieszkańców.

Na chodniku przed blokiem stała grupka mieszkańców zawzięcie dyskutując: „Co to takiego?” Dlaczego to ma rogi?” „Czy to jakaś sugestia?” , „Czy ktoś chce przez to powiedzieć coś o mieszkających tu kobietach?”, „A może o mężczyznach?!” „I dlaczego tam jest napisane: Maluca?”. Nasz portugalski przyjaciel włączył się do dyskusji starając się wytłumaczyć o co tu chodzi, co to jest zjawisko yarnbombing’u. Przywoływał przykłady różnego rodzaju street art’u i starał się udowodnić, że to także rodzaj sztuki ulicy. I nie ma na celu niczego złego, niczego nie sugeruje. Chodzi tu raczej o dekorowanie miast i rozbawienie przechodniów. Grupka sąsiadów nie wydawała się jednak rozumieć jego wyjaśnień. I chyba nie wszyscy sprawiali wrażenie rozbawionych. Interesowało ich tylko dlaczego „To” ma rogi i dlaczego „Maluca” ( nawet nie przyjmowali do wiadomości, że to tylko pseudonim ).

Czyżby ktoś miał co nieco na sumieniu i poczuł się zdemaskowany? Tego nie wiemy. Nie wiemy również nic o tajemnicach sąsiadów. Wiemy natomiast, że niewinna instalacja z włóczki może wywołać spore emocje i zupełnie niechcący poruszyć lokalną społeczność ( albo tylko pewne jednostki ; )).

Rozbawiona wydawała się jedynie sprzątaczka, której dekoracja się nawet podobała. A pewnie i całe zamieszanie, bo dostarczało tematu do plotek. Ciekawe czy diabełek wciąż tam jest czy może jakiś rogacz już go usunął : ).

Pan Ignacy / Sir Ignatius

Ignacy Łukasiewicz był ważna postacią w historii regionu i kraju. Przyczynił się do rozwoju przemysłu naftowego, wynalazł lampę naftową. Szanuję jego życiowe dokonania.
W uznaniu zasług miasto ufundowano Panu Łukasiewiczowi pomnik, na którym z dumą trzymał w ręce swoje dzieło: lampę naftową. Pamiętam ją z dzieciństwa ale potem zniknęła. Pojawiały się czasem jej kopie i równie szybko ginęły. Myślę sobie, że prędzej kaktus wyrośnie na ręce Pana Ignacego niż pojawi się nowa lampa naftowa.

Och, to tylko niewinny żart. Nie jest to żadna akcja protestacyjna, happening domagający się powrotu lampy. To tylko włóczkowa partyzantka (guerilla knitting). Przejaw artystycznej działalności rozprzestrzeniającej się na całym świecie. Ogólnie mówiąc chodzi o urozmaicenie, upiększenie, rozbawienie lub zadziwienie przechodniów.
A przede wszystkim o dobrą zabawę i uśmiech. I odrobinę tych pozytywnych emocji chciałam zostawić tu, w moim rodzinnym mieście.. Miejmy nadzieję, że mieszkańcy Krosna wykażą się poczuciem humoru i wrażliwością na sztukę. A Pan Ignacy będzie się mógł cieszyć nowym “gadżetem” choć przez chwilę. Życie nie musi być smutne i śmiertelnie poważne. Uśmiechnijcie się!

Instalacja powstała w czwartek 20 października 2011 ok. godz. 9.15

Niestety kilka godzin później kaktusa już nie było. Trzeba otwarcie przyznać, że miasto Krosno to zaścianek, na sztuce się nie zna (przynajmniej na sztuce ulicy) i w wielu dziedzinach pozostaje daleko w tyle. A na pewno władze czy tez służby miejskie nie maja ani grama poczucia humoru!

* * *

Ignacy Lukasiewicz was an important figure in the history of the region and country. Contributed to the development of the oil industry, invented the oil lamp. I respect his achievements. In recognition of Mr. Lukasiewicz city founded the monument, on which he was proud to hold his work: the oil lamp. I remember it from my childhood but later lamp disappeared. Many times lamp was back and quickly was gone. I think that sooner cactus grows in the hand of Mr. Ignatius than the oil lamp returns.

Oh, it’s just an innocent joke. This is not a protest, demanding the return of happening lamp. It’s just guerilla knitting. Manifestation of artistic activity spread throughout the whole world. Generally speaking, in terms of variety, embellishment, amusement or surprise passers-by. And above all, have fun and smile. And a little bit of positive emotions I wanted to leave here in my hometown. Let’s hope that the residents of Krosno show a sense of humor and sensitivity to art. And Mr. Ignatius will be able to enjoy a new “gadget” for a while. Life doesn’t have to be sad and deadly serious. Let’s smile now!

The installation was created on Thursday October 20,2011 approx. 9.15

Unfortunately, a few hours later the cactus was gone. We must openly admit that town of Krosno is out-of-the-way locality, the art is not known here (at least street art), and in many cases have parochial mind. Surely the authorities or municipal services also do not have an ounce sense of humor!

LionHeart Project & Me

My last holiday stay in Lisbon (PT) has resulted in another work dedicated to LionHeartProject: Mr. D.Evil. Now you can also view it on their website: www.lionheartproject.com. As always with great pleasure I created something inspired by the works of Shauna’s. Warm greetings for all crew of Lion Heart Project.

* * *

Wakacyjny pobyt w Lizbonie (PT) zaowocował kolejna pracą zadedykowaną LionHeartProject: Mr. D.Evil. Teraz można go zobaczyć również na ich stronie: www.lionheartproject.com . Jak zwykle z wielką przyjemnością stworzyłam coś inspirowanego pracami Shauna’s. Serdeczne pozdrowienia dla całej ekipy Lion Heart Project.