Granny Chairs and Hatrack

Workshop at Carnisse – a place where local residents come togethe. Long wooden table can give place for a hobby and talking with friends.
There I worked on my crocheted bike. And there was a new project, “Granny Chairs and Hatrack” – inspired by the recently trained “Granny Squares”. Joint work was created by the great commitment of all crocheting women: Irene, Betty, Sjouke and me. Thanks to you, dear ladie, those awsome furnitures in autumn covers can be admired.
This unusual set will be part of the exhibition “Over leven in Carnisse” dedicated to Carnisse neighborhood and its residents. There will be presented works created in workshop.
Opening on Friday, November 16th at: 16.00 in Gemaal op Zuid, Pretorialaan 141 – Rotterdam Zuid.

* * *

Pracownia na Carnisse – miejsce, gdzie spotykają się okoliczni mieszkańcy i nie tylko. Przy długim drewnianym stole można oddać się w spokoju swojemu hobby, rozmawiając ze znajomymi.
Tam też pracowałam nad moim szydełkowym rowerem. I tam powstał nowy projekt “Granny Chairs and Hatrack” – zainspirowany trenowanymi ostatnio “Granny Squares”. Wspólne dzieło powstało przy wielkim zaangażowaniu wszystkich dziergających pań: Irene, Betty, Sjouk i moim. Dzięki wam, Drogie Panie, podziwiamy te niesmowite przedmioty w jesiennych wdziankach.
Ten niecodzienny zestaw mebli bedzie częścią wystawy poświęconej dzielnicy Carnisse i jej mieszkańcom: “Over leven in Carnisse”. Będą tam prezentowane prace powstałe w tej pracowni.
Otwarcie w Piątek, 16 listopada o godz: 16.00 w Gemaal op Zuid, Pretorialaan 141 – Rotterdam Zuid

Crochet Bike – Yarnbombing for Charity

Featured

I always wanted to try to “dress up” bike in woolen outfit. I was recently offered the excellent opportunity to do it. Charity organization “WorldGranny” from Amsterdam organized an event for the International Day of Older Persons (October 2nd ): conference, debate and bike auction.
Bicycles, previously purchased by this organization, has been given equal kind of artists to decorate them: “pimp up”. These bikes will be auctioned off and the proceeds will be donated to the WorldGranny’s activities.
“Dress-up” bike turned out to be an interesting challenge. This is not a difficult thing but intensive labor and requires a lot of patience. It should demonstrate the precision in measuring the individual elements. It is good to make a plan, drawing, or a list of those items. The all pieces of “clothing” need to be described or numbered to not replace anything.. Most of the items are simple geometric shapes but similar to each other and can easily be confused. The biggest challenge was the saddle, rear wheel cover, and the hardest: chain guard.
From the beginning, I decided to crochet hook as a tool : it is faster and – more importantly in this case – it’s easy to form different shapes when crocheting. Also crocheting can be a bit of a splurge: to make frill or a flower quickly and easily.

I worked on the bike for two weeks and I have to admit that the effect is worth it. I’m satisfied with that work. I hope that the auction is successful and my crochet granny bike will provide a nice sum of money for WorldGranny activity.

WorldGranny is a non-profit organization that aims to empower older people, particularly older women, and to the elimination of (extreme) poverty.
WorldGranny contributes to improving the lives of older people, their families and communities in developing countries. In the Netherlands WorldGranny to raise awareness about the situation of older people in developing countries and it raises funds to support projects in these countries.

* * *

Zawsze chciałam spróbować “ubrać” rower we włóczkowe wdzianko. I właśnie ostatnio nadarzyła się znakomita ku temu okazja. Organizacja charytatywna “WorldGranny” z Amsterdamu organizowała specjalne wydarzenia z okazji Międzynarodowego Dnia Osób Starszych (2 października): konferencja, debata oraz aukcja rowerów.
Rowery, zakupione wcześniej przez ta organizację, zostały przekazane równego rodzaju artystom w celu ich ozdobienia, “podrasowania”. Rowery te zostaną zlicytowane na aukcji a dochód zostanie przeznaczony na działalność organizacji “WorldGranny”.
“Ubieranie” roweru okazało się ciekawym wyzwaniem. Nie jest to trudna sprawa ale pracochłonna i wymaga wiele cierpliwości. Należy wykazać się precyzją w mierzeniu poszczególnych elementów. Dobrze jest zrobić sobie plan, rysunek czy spis tych elementów. Dziergając potem kolejne kawałki “ubranka” dobrze jest je opisać lub numerować aby niczego nie pomylić. Większość elementów to proste figury geometryczne jednak podobne do siebie i łatwo je pomylić. Największym wyzwaniem okazało się siodełko, osłona tylnego koła oraz najtrudniejsza: osłona łańcucha.
Od początku zdecydowałam się na szydełko jako narzędzie – jest szybciej oraz co ważne w tym przypadku: łatwo formować różne kształty w trakcie dziergania. Szydełkując można też troszkę zaszaleć – zrobić falbankę czy kwiatek – szybko i łatwo.

Pracowałam nad tym rowerem przez okres dwóch tygodni i muszę przyznać, że efekt jest tego wart. Jestem zadowolona ze swojego “dzieła”. Mam nadzieję, że aukcja się uda i mój szydełkowy rower dostarczy WorldGranny jakąś sumkę na ich działalność.

WorldGranny jest organizacją non-profit, której celem jest wzmocnienie pozycji osób starszych, szczególnie starszych kobiet oraz do eliminacja ich ubóstwa.
WorldGranny przyczynia się do poprawy jakości życia osób starszych, ich rodzin i społeczności w krajach rozwijających się. W Holandii WorldGranny pracuje w kierunku podniesienia świadomości na temat sytuacji osób starszych w krajach rozwijających się i zbiera fundusze na wsparcie projektów w tych krajach.

Many thanks to very experienced bike knitter Betty Divendal for advices, help and companion. That fancy ring cover is her work ; ).

Wielkie podziękowania dla Betty Divendal za porady, pomoc i towarzystwo. To fantazyjne ubranko na dzwonek to jej dzieło ; ).

OOSHAKY vol. 3 – One Week Later

Featured

This slideshow requires JavaScript.


Just as planned, a week after installing Ooshaky, done the next round. Visited all fifteen place where they are. Well, the balance isn’t very bad: I can say “fifty-fifty”. Half of Ooshaky is bad and half is well. Continue reading

“OOSHAKY” vol. 3

Throughout the summer I gathered quite big collection of Oosaky ready-to-install in the city. Using a beautiful Sunday,  went today with all of them to the center of Rotterdam.
Almost all day circled around the city looking for cool places for the entire group. At the end all of the fifteen pieces have found their place on the posts.

Also today I met with a positive responses: in this case, mainly passing cyclists. And as always, it’s so nice to know that there are people who like it. Unfortunately, there are also those who do not respect that.
I am very curious how long this fifteen will continue in city. Neither one of the two previous editions (ooshaky 1 & ooshaky 2) did not survived so far. I will try to visit them soon and see how they are.

I hope You can meet my Ooshaky on your bicycle path and they will make you smile… Oh and before someone removes it from there.
So, have a lot of smiles.

* * *

Przez całe lato zebrałam całkiem sporą kolekcję gotowych do zainstalowania USZAKÓW (OOSHAKY) w mieście. Korzystając z pięknej niedzieli wybrałam się dzisiaj z nimi wszystkimi do centrum Rotterdamu.
Prawie cały dzień krążyliśmy dookoła centrum szukając fajnych miejsc dla całej grupy. W końcu wszystkie piętnaście sztuk znalazło swoje miejsce na słupkach.

Również tym razem spotkałam się z pozytywnym odzewem: w tym wypadku głównie przejeżdżających rowerzystów. I jak zawsze to takie miłe wiedzieć, że są osoby, którym się to podoba. Niestety są i takie które nie szanują tego.
Bardzo jestem ciekawa jak długo ta piętnastka utrzyma się w mieście. Niestety ani jeden z poprzednich edycji nie ostał się do tej pory. Jeśli tylko czas mi pozwoli postaram się odwiedzić je niebawem i zobaczyć jak się mają.

Mam nadzieję, że spotkacie moje Ooshaky na swojej ścieżce rowerowej a one sprawią, że się uśmiechniecie. No i zdążycie zanim ktoś je stamtąd usunie.
Życzę wiele uśmiechu.

Photo Gallery of “OOSHAKY” Project vol. 2

Featured

Look at how well they find themselves among the people and how people feel their presence.

This slideshow requires JavaScript.

“OOSHAKY” vol. 2

Spring in Holland this year is not too kind. Enough cold and rain, but last Sunday was great. Warm and sunny day encouraged the new Ooshaky to out heads in the sun. Since yesterday, there are three new creatures in Rotterdam. I hope that you will meet them on your path (bicycle) and they make you smile.

“Ooshaky” – these are funny and colorful creatures with woolen head. Have cool ears or horns. Live in a big city and like to amuse cyclists. Want to be stroked on the head. You can also tell them something nice. They are found at the crossroads near the traffic lights. Mostly on poles with yellow button. That button is their nose. “Ooshaky” are standing there and waiting to push the nose. Pressing the nose they like most. So, push the nose and smile!

So, look around carefully, you can meet Ooshaky on your way.

* * *

Wiosna w Holandii tego roku nie jest zbyt łaskawa. Dosyć chłodna i deszczowa lecz ostatnia niedziela była wspaniała. Ciepły i słoneczny dzień zachęcił nowe Ooshaky do wystawienia główek na słońce. Od wczoraj trójka nowych stworków jest do zobaczenia w Rotterdamie. Mam nadzieję, że spotkacie je na swojej ścieżce (rowerowej) a one sprawią, że się uśmiechniecie.

“Ooshaky” [uszaki] są  to śmieszne i kolorowe stworzonka z włóczkowymi głowami. Maja fajne uszy albo rogi. Mieszkają w dużym mieście. Lubią rozbawiać rowerzystów. Chcą być głaskane po głowie. Można też do nich powiedzieć coś miłego. Spotyka się je na skrzyżowaniu dróg w pobliżu świateł ulicznych. Najczęściej na słupkach z żółtym przyciskiem. Ten przycisk to jest ich nosek. Ooshaky stoją tam i czekają aby nacisnąć ten nosek.  Naciskanie nosa lubią najbardziej. Więc naciśnij im nos i uśmiechnij się!

Rozglądaj się uważnie, może spotkasz Ooshaky na swojej drodze.

Photo Gallery of “OOSHAKY” Project.

Look at how well they find themselves among the people and how people feel their presence.

This slideshow requires JavaScript.

” OOSHAKY “

It was a very pleasant Sunday. Beautiful weather, warm and sunny. I just felt in the air coming spring. A great day for the inauguration of the cycling season and …  “yarn bombing” season too : ).
This project was waiting for his moment for a long time. The idea came in my head, even last year. During the long winter evenings were knitting. And now, the first spring days, these crazy creatures came into the world.

“Ooshaky” – these are funny and colorful creatures with woolen head. Have cool ears or horns. Live in a big city and like to amuse cyclists. Want to be stroked on the head. You can also tell them something nice. They are found at the crossroads near the traffic lights. Mostly on poles with yellow button. That button is their nose. “Ooshaky” are standing there and waiting to push the nose. Pressing the nose they like most. So, press the nose and smile!

Installing them to the city provided me with much joy. The positive reactions of passers-by and a smile on their faces is a pleasure for me. And the motivation for further action.
I just need to fix up the model since, because the earlier measurements were not very accurate, and size does not fit perfectly. The next series will have been corrected.
This project will be continued so get ready for more creatures you can press their noses.
Look around carefully, you can meet Ooshaky on your way.

* * *

To była bardzo przyjemna niedziela. Piękna pogoda, ciepło i słonecznie. Po prostu czuło się w powietrzu nadchodzącą wiosnę. Wspaniały dzień na inaugurację sezonu rowerowego i …  “włóczkowych wrzutów”.
Ten projekt czekał na swój moment dość długo. Pomysł powstał w mojej głowie jeszcze w ubiegłym roku. W czasie długich zimowych wieczorów było dzierganie. A teraz, w pierwsze wiosenne dni, te szalone stworki wyszły w świat.

“Ooshaky” [uszaki] są  to śmieszne i kolorowe stworzonka z włóczkowymi głowami. Maja fajne uszy albo rogi. Mieszkają w dużym mieście. Lubią rozbawiać rowerzystów. Chcą być głaskane po głowie. Można też do nich powiedzieć coś miłego. Spotyka się je na skrzyżowaniu dróg w pobliżu świateł ulicznych. Najczęściej na słupkach z żółtym przyciskiem. Ten przycisk to jest ich nosek. Ooshaky stoją tam i czekają aby nacisnąć ten nosek.  Naciskanie nosa lubią najbardziej. Więc naciśnij im nos i uśmiechnij się!

Już samo instalowanie ich w mieście dostarczyło mi wiele radości. Pozytywne reakcje przechodniów i uśmiech na ich twarzach to dla mnie sama przyjemność. I motywacja do dalszego działania.
Muszę tylko poprawić trochę wzór ponieważ wcześniejsze pomiary okazały się niezbyt dokładne i rozmiar nie pasuje idealnie. Następna seria zostanie już poprawiona.
Ten projekt będzie kontynuowany z pewnością wiec przygotujcie się na więcej potworków którym można naciskać nosy.
Rozglądaj się uważnie, może spotkasz Ooshaky na swojej drodze.

Merry Christmas from Guerillas !!!

During Christmas most I like is the Xmas tree and festive decorations. The prettiest ones are traditional and the most satisfaction is giving possibility to sefl-hand-making them out.
My loved Grandmother, Józefa, is doing the sweetest ornaments of wool. She is unattainable master at crochet jobs. From under her hand every year hundreds of cherubim come out. Every year Christmas trees are being decorated with them in our family and in church in our hometown.
Grandma’s crocheting angels just inspired me for the project of the Guerilla Xmas Tree. And she was so nice that she gave us over hundred of angels. The Maluca Yarnbombing team with the Guerilla Knitting Rotterdam group diligently prepared crochet ornaments and garlands for our project. But jobs for the Grandmother constitute it decorate the majority on the tree.
In the Sunday afternoon December 11th, 2011 the entire group decorated the tree in the centre of Rotterdam having a splendid time in addition. Surprised passers-by watched with the admiration. Even the person driving tram expressed the recognition.
It’s so nice. And for us was pleased very much to create this decoration. handmade knitting Xmas ornaments is giving a lot to joy. Try alone. These are easy.
We hope that our tree will please residents in this festive period. That is…
Merry Christmas Rotterdam! Merry Christmas Everyone!
* * *

Najbardziej w czasie Świąt Bożego Narodzenia lubię choinkę i świąteczne dekoracje. Najładniejsze są te tradycyjne a najwięcej satysfakcji daje możliwość samodzielnego ich wykonania.
Najsłodsze ozdoby z włóczki robi moja kochana Babcia Józefa, niedościgniona mistrzyni szydełkowych robótek. Spod jej ręki wychodzą każdego roku setki aniołków. Corocznie dekorowane są nimi choinki w naszej rodzinie  i w kościele w rodzinnym miasteczku.
To właśnie babcine aniołki zainspirowały mnie do projektu Partyzanckiego Drzewka Świątecznego. A ona była tak miła, że podarowała nam ponad setkę aniołów. Ekipa Maluca Yarnbombing razem z grupą Guerilla Knitting Rotterdam pracowicie przygotowywała szydełkowe ozdoby i girlandy do naszego projektu. Ale to robótki Babci stanowią większość ozdób na drzewku.
W niedzielne popołudnie 11 grudnia 2011 cała grupa dekorowała drzewko w centrum Rotterdamu bawiąc się przy tym znakomicie. Zaskoczeni przechodnie przyglądali się z podziwem. Nawet osoba kierująca tramwajem wyraziła uznanie.
To takie miłe. A nam wszystkim było bardzo przyjemnie stworzyć tą dekorację. Również własnoręczne dzierganie choinkowych ozdób daje wiele radości. Spróbujcie sami. To proste.
Mamy nadzieję, że nasze drzewko będzie cieszyć mieszkańców w tym świątecznym okresie. A więc… Wesołych Świąt Rotterdam! Wesołych Świąt Wszystkim!

Sunday, December 11th  2011, NL, Rotterdam, Mauritsweg / Westersingel

street Xmas mission: Maluca & GuerillaKnittingRotterdam

Sunday, December 11th  2011, NL, Rotterdam, Mauritsweg / Westersingel 
Special mission: GuerillaKnittingRotterdam group & Maluca’s team making Xmas decorated tree.

Nicely spent time and the splendid fun resulted in the cool effect. The tree decorated crochet angels, stars and garlands looks superbly. Everybody love the effect: our group and passers-by. More photos soon…

* * *

Niedziela 11 grudnia 2011 r. Rotterdam, Mauritsweg / Westersingel
Misja specjalna: grupa GuerillaKnittingRotterdam i ekipa Maluca dekorują świąteczne drzewko.

Miło spędzony czas i świetna zabawa zaowocowały fajnym efektem. Drzewko udekorowane szydełkowymi aniołkami, gwiazdkami i girlandami wygląda znakomicie. Efekt zachwyca wszystkich: naszą grupę i przechodniów. Będzie więcej fotek niebawem…

Yarnbomber observations: knitted “Monster Foot” in fact life.

First, I must admit that I really like “Monster Foot” as a guerilla knitting project.  It’s easy and simple to do, nicely presented and doen’t take much time. On the street it looks interesting, draws attention and entertains passers-by. So far was a big fan of this project. However, the possibility of observation already made Monster Feet  raises a number of applications about their practicality.

First we watched regularly was “Monster Foot” from Porto, because I put it at point of the city which I passed many times during my stay there. Just two days after installed, I noticed that she was tucked up by someone a little higher above sidewalk level. I slipped it down and wondered for a moment why someone picks it up? Did not see that’s the foot? With claws? It should stand on the sidewalk? However, a few days later, the situation repeated again: I found it on the top of street sigh. This time even higher. Again, I slipped downstairs and also found no rational explanation for the reason why someone did it.

A few days later mounted another foot in Portugal. This time the “Chicken Foot” in Lisbon. And in this case, history repeated itself exactly the same: I saw foot again raised up. I must admit that this time the puzzle began to bother me very much. Still, I didn’t know how to explain it. Why does the same thing is happening in two different places far away from each other? After all, it can not be a joke. What is the reason?

The answer came on the same evening, quite by accident. I noticed that the streets and sidewalks are cleaned by small cars with rotary brushes and water. So that’s it! Does the city cleaning workers cared for the welfare of guerrilla installations? They raise them up for not to damage! Unbelievable! The answer surprised me very much and makes me also happy. It raised my faith in people. Conclusion gives sense of optimism: I dare say that a large proportion of people positively approaches guerilla knitting. I hope that not only in Portugal and not only cleaning service.

After a few days in Lisbon, I had a minute to once again see the foot from Porto. I found it already much damaged, torn and crumpled. I think patience and the good will of the worker was over. After I left it down a few times no longer wanted to raise up it. Well, that’s the street life. Only the strongest or adapt best will survive. And as you can see even for monsters with claws is pretty hard.

By the way, warm greetings and compliments to the urban workers in Porto and Lisbon!

And what are the lessons from this history beyond the respect for municipal services? As you can see some ideas can be extremely effective but also not practical. Of course, rather difficult to predict all possible problems when planning a project. But seeing how they operate then in real life, on the street, allow to draw conclusions and better plan future projects. It is difficult to expect that such a thing as yarnbombing will persist indefinitely in the city. Are exposed to many opportunities to destroy not only the cleaning of streets, but if they are well planned can live longer. If they resist of course a commonplace demolition of hateful people or municipal guards.

And after returning from holiday I visited my Monster Feet in Rotterdam. One of them has disappeared (it may have been corrupted?) and the second one I found also slightly raised up. Could the same phenomenon? So, also bows to the city service workers from Rotterdam.


PARTYZANCKIE OBSERWACJE: POTWORKOWA STOPA W PRAWDZIWYM ŻYCIU.

Po pierwsze muszę przyznać, że bardzo lubię “Potworkową Stopę” jako partyzancki projekt. Jest łatwa i prosta w wykonaniu, nie zajmuje wiele czasu i ładnie się prezentuje. Na ulicy wygląda ciekawie, zwraca uwagę i rozbawia przechodniów. Jak do tej pory byłam wielką fanką tego projektu. Jednak możliwość obserwacji zrealizowanych już “Potworkowych Stóp” nasuwa kilka wniosków o ich praktyczności.

Pierwszą którą obserwowałam regularnie była Potworkowa Stopa z Porto, ponieważ umieściłam ja w takim punkcie miasta które wielokrotnie mijałam podczas mojego tam pobytu. Już dwa dni po jej zainstalowaniu zauważyłam, że została przez kogoś podciągnięta nieco wyżej nad poziom chodnika. Zsunęłam ją na dół i zastanowiłam się przez chwilę dlaczego ktoś podnosi ją do góry? Czyżby nie widział, że to jest stopa? Z pazurkami? I powinna jednak stać na chodniku? Jednak kilka dni później sytuacja się powtórzyła: znowu zastałam ją w górze. Tym razem jeszcze wyżej. Ponownie zsunęłam ja na dół i również tym razem nie znalazłam racjonalnego wytłumaczenia powodu dla którego ktoś to zrobił.

Kilka dni później zamontowałam kolejną stopę w Portugalii. Tym razem “Kurczakową Stopę” w Lizbonie. I w tym przypadku historia się powtórzyła niemal tak samo: znowu zobaczyłam ją podniesioną do góry. Muszę przyznać, że tym razem zagadka zaczęła nurtować mnie już bardzo mocno. Wciąż jednak nie wiedziałam jak to racjonalnie wytłumaczyć. Dlaczego to samo dzieje się w dwóch różnych miejscach znacznie oddalonych od siebie? Przecież to nie może być żart. Jaki jest tego powód?

Rozwiązanie zagadki pojawiło się tego samego wieczoru zupełnie przypadkowo. Zauważyłam mianowicie,że ulice i chodniki są sprzątane przez małe samochodziki za pomocą wirujących szczotek i wody. A więc to tak?! Czyżby pracownicy oczyszczania miasta troszczyli się o dobro partyzanckich instalacji? Podnoszą je do góry aby ich nie uszkodzić! Niewiarygodne!!! Rozwiązanie zagadki zaskoczyło mnie i bardzo ucieszyło. I podniosło moja wiarę w ludzi. Wnioski napawają optymizmem: ośmielam się twierdzić, że duża część ludzi pozytywnie podchodzi do włóczkowej partyzantki. Mam nadzieję, że nie tylko w Portugalii i nie tylko służby sprzątające.

Po kilkudniowym pobycie w Lizbonie miałam chwilkę aby znów zobaczyć stopę z Porto. Zastałam ją jednak znacznie uszkodzoną, poszarpaną i pomiętą. Chyba skończyła się cierpliwość i dobra wola osoby sprzątającej. Po tym jak opuszczałam stopę na dół kilka razy nie chciał ponownie jej podnosić. No cóż, takie jest uliczne życie. Przetrwają tylko najsilniejsi lub najlepiej przystosowanie. I jak widać nawet potworom z pazurami jest dosyć ciężko.

Przy okazji ciepłe pozdrowienia i wyrazy szacunku dla pracowników miejskich w Porto i Lizbonie!!!

A jakie są wnioski z tej historii poza szacunkiem do służb miejskich? Jak widać pewne pomysły mogą być niezwykle efektowne ale również niezbyt praktyczne. Oczywiście raczej trudno jest przewidzieć wszystkie możliwe problemy przy planowaniu projektu. Jednak obserwowanie jak one funkcjonują potem w rzeczywistym życiu, na ulicy pozwalają wyciągnąć wnioski i lepiej planować projekty w przyszłości. Trudno oczekiwać, że tego rodzaju rzeczy jak włóczkowa partyzantka będą się utrzymywać w mieście nieskończenie długo. Narażone są na wiele możliwości zniszczenia nie tylko przy sprzątaniu ulic ale te dobrze zaplanowane mogą żyć dłużej. Jeśli oczywiście oprą się pospolitej demolce nienawistnych ludzi oraz strażnikom miejskim

A po powrocie z wakacji odwiedziłam moje Potworkowe Stopy w Rotterdamie. Jedna z nich zniknęła (może została uszkodzona?) a drugą znalazłam również podniesiona nieznacznie do góry. Czyżby to samo zjawisko? Więc ukłony również dla pracowników służb miejskich z Rotterdamu.

Monster Foot Madness @ Rotterdam

Today Maluca Yarnbombing presents two new yarnbombs from last weekend : ).  Once again my favorite recently Monster Foot. I just like them. They are simple to do and very effective. These have been preparing for Monster Foot Madness ( August 20th,2011) but I was late by a week. Never mind that late. It was fun to do. And nice to hear again a positive feedback during the stitching them onto traffic light pole. One passing by men said: ” Oh, oh, oh. That’s the most cute traffic light I’ve ever seen. Now this place is going wild”. That’s nice, huh?

* * *

Dzisiaj Maluca Yarnbombing prezentuje dwa nowe “wrzuty” z ubiegłego weekend’u. Po raz kolejny u mnie, ulubione ostatnio, “Potworkowe Stopy”. Po prostu lubię je. Są proste do zrobienia i bardzo efektowne. Te przygotowywałam na Monster Foot Madness (“Szaleństwo Potworkowej Stopy” na 20-stego sierpnia 2011) ale spóźniłam się o tydzień. Nie ważne, że później. Fajnie było je zrobić. I miło znowu spotkać się z pozytywnym odzewem podczas ich instalacji na słupie sygnalizacji świetlnej. Pewien przechodzień powiedział: “Och, och och. To najmilsza sygnalizacja jaką kiedykolwiek widziałem. Teraz to miejsce jest szalone”. To miłe, prawda?

LionHeart Project & Me

Recently I did two yarnbombs (Monster Foot @ Antwerp & Monster @ Rotterdam) specifically for the Lionheart Project UK. Now you can see them on their website: http://www.lionheartproject.com/home/guerrilla . It’s an honor to see my modest work on your website Shauna and Mark. Thank you.

Also YOU can join this project. You only need to knit something cool and add the tag lionheatrproject.com. All details in the link given above. Let’s spread some woolly joy across the World.

I put below “screen” from this site but better visit lionheartproject.com . You have to see this amazing project.

* * *

Zrobiłam niedawno dwa włóczkowe wrzuty (Monster Foot @ Antwerp & Monster @ Rotterdam) specjalnie z myślą o Lionheart Project UK. Teraz można je zobaczyć na ich stronie internetowej: http://www.lionheartproject.com/home/guerrilla . To zaszczyt zobaczyć swoje skromne prace na waszej stronie Shauna i Mark. Dziękuję.

WY także możecie się przyłączyć do tego projektu. Wystarczy tylko wydziergać coś fajnego i dodać metkę lionheatrproject.com. Wszystkie szczegóły w podanym powyżej linku. Rozprzestrzeniajmy “wełnianą radość” na całym świecie.

Zamieszczam poniżej “screen” ze strony ale najlepiej sami odwiedźcie lionheartproject.com . Koniecznie trzeba zobaczyć ten niesamowity projekt.

Monster @ Rotterdam

From the first moment I saw a knitted “Monster Foot” I knew I had to do it myself. Immediately afterwards, I thought that only foot is not enough and so the idea of ​​the “Monster Feet Monster” (just monster with the appropriate monster feet of course).

During the stitched it to the bicycle rack passing by the old lady said that looks like a chicken. I hope that however it looks like a Monster : ). Such a sympathetic Monster.

* * *

Od pierwszej chwili gdy zobaczyłam dzierganą “Potworkową Stopę” (Monster Foot) wiedziałam, że muszę ją zrobić samemu. Zaraz potem pomyślałam, że sama stopa to jednak za mało i tak powstał pomysł całego Potwora (Monster) oczywiście z odpowiednimi “potworkowymi” stopami.

W trakcie gdy go przyszywałam do stojaka na rowery przechodząca obok starsza pani powiedziała, że wygląda jak kurczak. Ja mam nadzieję, że jednak choć trochę wygląda jak Potwór : ). Taki sympatyczny Potwór.

Monster besides my own label is marked with tag Lionheart Project because also inspired me Shaun Richardson’s work (www.lionheartproject.com). I hope they will like my Monster too.

* * *

Potwór poza moją własną metka oznaczony jest także metką Lionheart Project ponieważ inspirowały mnie również prace Shaun’y Richardson (www.lionheartproject.com). Mam nadzieję, że im też spodoba się mój Stwór. 

Snakes & the City #006 – Rotterdam

One week after Yarnbombing Day I still think it was the coolest day lately. Well, my yarnstorms of That Day were the best so far. Just for fun I did another snake, but it is no longer the same. Although snakes always remain one of the favorite creations, but now I’m working on something new. I hope to show the effects finished soon.

* * *

Minął tydzień od Międzynarodowego Dnia Włóczkowej Partyzantki i wciąż myślę, że to był najfajniejszy dzień ostatnio. No i moje “wrzuty” z tamtego dnia były najlepszymi z dotychczasowych. Tak dla przyjemności zrobiłam kolejnego węża ale to już nie jest to samo. Mimo, że węże pozostaną zawsze jednym z ulubionych kreacji ale teraz pracuję nad czymś zupełnie nowym. Mam nadzieję pokazać wkrótce gotowe efekty.