About

Maluca in Potuguese means crazy, batty, insane.

Some can say I’m really crazy doing this “yarnbombing”.  I don’t care what they say. I love knitting, I respect streeat art,  graffiti and this is my part of this movement.

I’m Polish woman living and working in Rotterdam now. Here (and around) You can find my work.  Enjoy!


Yarn bombing, yarnbombing, yarnstorming, guerrilla knitting, or graffiti knitting is a type of graffiti or street art that employs colorful displays of knitted or crocheted cloth rather than paint or chalk. While yarn installations – called yarn bombs or yarnstorms – may last for years, they are considered non-permanent, and, unlike graffiti, can be easily removed if necessary. The practice is believed to have originated in the U.S. with Texas knitters trying to find a creative way to use their leftover and unfinished knitting projects, but it has since spread worldwide. ( from: http://en.wikipedia.org/wiki/Yarn_bombing )

Knitted, crocheted or woven pieces are sewn around inanimate public objects such as bike racks, light poles, telephone boxes and abandoned buses. The purpose is to bring some beauty and wonder into otherwise drab and everyday surroundings. It is less damaging than painted graffiti and costs next to nothing (some yarn, a pair of needle, inagination and a few minutes work) to be cleaned up and taken away. Some find it to be pointless and no better than any other form of vandalism, but it can be easily argued that it does cause people to stop and take a fresh look at their surroundings. The point is usually to bring art into drab public spaces, but it serves other purposes, too, and it makes a political point about the value of handmade work in a mass-produced public culture.

http://blogs.forbes.com/carolinehoward/2011/04/30/names-you-need-to-know-yarn-bombing/
http://www.telegraph.co.uk/news/uknews/4305406/Knitters-turn-to-graffiti-artists-with-yarnbombing.html
http://www.guardian.co.uk/lifeandstyle/2009/feb/23/guerrilla-knitting-yarn-bombing-magda-sayeg
http://www.nytimes.com/2011/05/19/fashion/creating-graffiti-with-yarn.html

* * *

Maluca po Portugalsku znaczy szalona, zwariowana.

Niektórzy twierdzą własnie, że to czyste wariactwo ten cały “yarnbombing”.  Nieważne co mówią, ja po prostu lubię robótki, podziwiam street art,  graffiti i w taki sposób przyłączam się do ulicznych akcji.

Jestem Polką, obecnie mieszkam i pracuję w Rotterdamie i tu głównie zobaczyć można moje “wrzuty”.

* * *

Funkcjonuje wiele określeń tej odmiany street art’u: yarnbombing (włóczkowebombardowanie), guerilla knitting (partyzantka dziergana) czy wręcz graffiti knitting (dziergane) i dosyć trudno przełożyć te określenia poprawnie na język polski. Nie wiem czy zostało “ukute” jakieś zgrabne polskie określenie poza “partyzantka włóczkową” (grupa o tej nazwie funkcjonuje w Poznaniu).  Cała sprawa, podobnie jak graffiti, opiera się na ozdabianiu tkanki miejskiej ale w tym przypadku zamiast spray’u używa się włóczki. Jak samo graffiti taki “wrzut” może trwać latami lecz w razie konieczności może być łatwo usunięty. Dlatego nie jest uznawany za drastyczna formę wandalizmu.

Dzianinowe “ubranka” pokrywają najprzeróżniejsze elementy tkanki miejskiej od stojaków na rowery, słupy, lampy czy parkometry a nawet całe budki telefoniczne, drzewa czy rzeźby lub pomniki. Celem tych działań jest ożywienie szarej tkanki miasta, wprowadzenie odrobiny koloru do szarej rzeczywistości czy tylko wywołanie uśmiechu przechodnia. Niektóre akcje mają głębszy przekaz społeczny czy polityczny i stawiają na zwrócenie uwagi i zmuszenie do zastanowienia się. A cała zabawa nie kosztuje wiele, wystarczą dobrze wykorzystane resztki włoczki, druty trochę wyobraźni i wolnego czasu. Niektórzy uważają, że jest to działanie bezcelowe i niczym się nie różni od wandalizmu  ale można tez twierdzić, że sens ma samo zainteresowanie widza, wywołanie uśmiechu czy sprowokowanie innego spojrzenia na otoczenie.  Uważa się również,  z socjologicznego punktu widzenia, że działania takie zwracają uwagę na wartość pracy ręcznej we współczesnej cywilizacji masowej produkcji.

Przyjmuje się, że ruch powstał w Teksasie (USA) jako forma twórczego wykorzystania resztek z ręcznych robótek i rodzaj wyrażenia się w miejskiej tkance.  Ruch szybko rozprzestrzenia się i znajduje zwolenników na świecie. Wielu artystów tego nurtu zasłynęło z instalacji dzierganych wdzianek w kontrowersyjnych miejscach jak np. polka z Nowego Jorku znana jako “Olek” która ubrała słynnego byka przed nowojorska giełdą (choć ona nie akceptuje zaliczania jej prac do “yarnbombingu” aspirując raczej do wyższej kategorii:  sztuki).

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,80530,9400665,Szydelko_kontra_sprej.html
http://www.newsweek.pl/artykuly/wydanie/1276/partyzantka-robotkowa,74702,1
http://www.polskieradio.pl/9/327/Artykul/305641,Wyjdz-z-welna-w-miasto
http://designattack.pl/?p=170

4 thoughts on “About

  1. Hej Maluca,

    to jeszcze raz ja – Maja (tak, ta sama socjolożka z Wysokich Obcasów…) To niesamowite, że zupełnym przypadkiem znalazłam Twojego bloga siedząc w Rotterdamie. Sama też partyzantkuję, jestem tutaj do wtorku. Nie wiem, jak często zaglądasz na swojego bloga, ale jeśli zaglądasz i miałabyś ochotę spotkać się i pogadać o włóczkowym graffiti, mój mail: bbmaja@gmail.com, tel: 607259085
    :)

    Maja

  2. I really like your blog and your work! I’m an American knitter living in Germany and glad to see knitted graffiti happening here in Europe. Keep it up!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s